O wszystkim (Reklama: Apple ,Podatek )
Jednocześnie pękły trzy skorupy, odłamki poleciały na inne jaja, które rozpadły się od uderzeń. K’vin naliczył dziewięć mokrych smoczków, z czego sześć zielonych i uznał, że małych smoczyc będzie co najmniej połowa, a nie trzecia część. Pisklęta zaraz po wykluciu były niebezpieczne, rozpaczliwie głodne po długim okresie zamknięcia w skorupie, więc niektórzy z blisko stojących kandydatów pośpiesznie usunęli się im z drogi. Dwie zielone kierowały się do Jule, dziewczynki z Weyru, ale blondynka z Isty, wyróżniająca się inteligencją, podeszła do jednego z piskląt i obie Naznaczyły. Kolejne trzy ruszyły do chłopców, którzy okazywali w Warowniach preferencje homoseksualne. Ostatnia zielona wygramoliła się ze skorupy, stanęła i kołysała głową w przód i w tył, zanosząc się rozpaczliwym płaczem. Na znak Tdama, otoczyły ją pozostałe dziewczęta. Jakaś brunetka z Isty ruszyła przed siebie i natychmiast pisklę dobiegło do niej, ćwierkając z ulgą. K’vin przełknął ślinę, by ukryć wzruszenie; moment wzajemnego rozpoznania zawsze przypominał mu wstrząs, jaki przeżył, gdy Naznaczył Charantha: niewiarygodnie cudowne uczucie stapiania się w jedno z przepełnionym miłością umysłem oraz świadomość, że od tej pory sercem, mózgiem i duszą stanowią nierozerwalną całość. I dalej tak jest, prawda? powiedział Charanth głosem zgrubiałym ze wzruszenia na myśl o minionych przeżyciach. Choć siedział razem z pozostałymi smokami z Weyru na skalnej półce pod sufitem, K’vin bez trudu dosłyszał jego westchnienie

(Reklama: , Zakład Ubezpieczeń Społecznych , hotele )
